Eksport i import lotniczy
By ożywić tą jakże istotną w każdym społeczeństwie dziedzinę handlu jaką jest, był i będzie transport lotniczy Leonardo Ve wykorzystał zacną i starą rasę jaką były smoki. Wtajemniczył je w zacne i szczytne idee tego i po długich dysputach i dywagacjach na temat wykorzystania ich w handlu zgodziły się na swój udział, by wspomóc eksport lotniczy węgla i stali z podziemnych kopalni, ale w zamian domagały się by import lotniczy jaki będą przeprowadzać składał się wyłącznie z tłustych i dorodnych owiec. Po zażartych negocjacjach z użyciem topora, zionięciami ogniem i tarczy przeciw zionięciu ogniem ustalono, że import owiec owszem będzie, ale jeno w pięćdziesięciu procentach. Resztę miał stanowić chmiel z pól samego księcia imperium, który był ceniony przez krasnoludy. I tak rozpoczęła się chlubna historia lotnictwa naszej cywilizacji.